Historia… Baseny Ośrodka Wczasowego ZM Ursus w Popowie k/Serocka

Na trasie Serock – Wyszków. Schowany w lesie były Ośrodek Wypoczynkowo-Kolonijny Zakładów Mechanicznych Ursus.

Przejęty przez syndyka, wyprzedawany po kawałku pod działki letniskowe. Po rozpadzie zakładów jeszcze przez jakiś czas próbowano wykorzystywać zasoby ośrodka wynajmując domki, organizując imprezy. Jednak los tego miejsca był przesądzony.

Obecnie miejsce popada w ruinę a budynki straszą zdewastowanym wnętrzem. W lesie jest jeszcze wiele domków z czasów PRL-u. Sanitariaty, stołówka, budynek kolonijny czy też drewniane domki. W lesie znajduje się także boisko do koszykówki.

Kiedyś znajdowała się tu także sztuczna plaża potocznie zwana Saharą. W zimie organizowano na niej ogniska i kuligi. Teraz porasta krzakami i drzewami.

Przy Saharze znajdowały się dwa odkryte baseny kąpielowe. Przebieralnie, obecnie z odłażącą różnokolorową farbą, przejście z brodzikiem na baseny z natryskami, miejsca po ławeczkach… całość otoczona wysokim ogrodzeniem.

Z pewnością z tym miejscem wiąże się wiele wspomnień.

fotografie: archiwum iPlywamy.pl

Pin It

24 komentarze do “Historia… Baseny Ośrodka Wczasowego ZM Ursus w Popowie k/Serocka

  1. Na google map wyraźnie widać, że rozebrano m.in. baseny, stołówkę, budynek kolonijny.
    Poza tym na stronie internetowej „Atrium Nieruchomości” można obejrzeć zdjęcia ośrodka sprzed rozbiórki budynków i obiektów, a także zarośniętą „Saharę”…. :-(

  2. Smutno…
    Piękne wspomnienia z dzieciństwa.
    Ja też ze 35 lat temu ostatni raz byłem:)
    Domki w starszych grupach 15 i 16… Dowodził tam „Szef” – przemiły grubasek z ogromną charyzmą i doświadczeniem nad dowodzeniem 16 grupą.
    W zeszłym roku postanowiłem odwiedzić stare śmieci i powspominać. Olimpiadę kolonijną, festiwal piosenki…
    A może by zorganizować spotkanie po latach i spędzić choć dzień póki jeszcze jest chociaż mały fragment. Przez płot widziałem stare zabudowania…
    mój kontakt: tomekkowalski669@gmail.com

    Pozdrawiam wszystkich „kolonistów” i wspaniałą kadrę !!!

      • Waldek Bonarek … czy jakoś tak. Mieszkał w budynku, gdzie teraz jest policja:)
        Pamiętam, byliśmy z Waldkiem w grupie i jakiś upierdliwy kolo napitalał po łóżkach. Waldek go upominał, az w końcu nie wytrzymał i złapał go za nogi… koleś tak dał dyńką w wezgłowie łóżka, że aż wylądował w szpitalu na szyciu. Waldek musiał zmienić grupę:)

    • Nie wiem co tam zostało z tego ośrodka… czy cokolwiek chociaż czy kompletnie zrównany z ziemią.. no ciekawy pomysł, ja chętnie bym na taki „zlot” pojechał hah. Zrobić wystawkę zdjęć, może trochę w stylu PRL imprezka z ogniskiem… kto wie… ja kiedyś byłem na kuligu jak już ośrodek upadał, fajnie było. No niestety, raczej takich ośrodków nikt nie ratuje, eksploatacja do samego końca a potem wyrównanie terenu i sprzedanie działek. Polska mentalność niestety.

      • Takie ośrodki popadały w całym kraju…
        Jak ZMU działały to dawały kaskę na utrzymanie.
        A, że nikt nie był zainteresowany kupieniem to efekt taki jaki widzimy. A szkoda…
        Bo teren i infrastruktura była. Domki, zaplecze gastr. , działało . Ośrodek kolonijny też. Ale gwoździem do trumny była działalność tylko sezonowa… Jak w 3 miesiące zarobić na cały rok…
        Ale nie ma co utyskiwać nad rozlanym mlekiem… Wspomnienia pozostają, tego nikt nie zdemoluje spychaczem. A spotkanie jak najbardziej można by zorganizować:)
        Tylko jak dotrzeć do ludzi?
        Chyba mam pomysł jak dotrzeć do jednego kolonisty:) Waldek z Jaktorowa :)
        Może poszukam w kontaktach z podstawówki nr6 w Ursusie.

  3. Byłem tam wczoraj, po chyba 36 latach. Miałem nadzieję, na odświeżenie wspomnień, ale niestety, przyjechał traktor i wyrównał. Sahara powiększyła się o powierzchnię dawnych basenów. Została tylko droga z trylinki. I żadnych budynków…. Żal….

    • Niestety cały teren został zrównany z ziemią w 2015 r. przez Agencję Rozwoju Przemysłu która nie mogła terenu sprzedać ze względu na stojące na tym terenie budynki które niestety z biegiem czasu popadły w ruinę. Ja miałem to szczęście że mieszkałem jako sąsiad ośrodka. Moja działka przylegała do ogrodzenia ośrodka. Całe moje dzieciństwo jest z tym miejscem związane. W małym basenie nauczyłem się pływać, na drużkach na których położone były gumowe chodniki nauczyłem się jeździć na rowerze. Na Werandzie do znudzenia grało się w gry telewizyjne przez całe wakacje. Chodziło się na plac zabaw. Na Dyskoteki do Niedźwiadka lub wieczorami na Werandzie. Grało się w piłkę na boisku i w kręgle które były tuż przy ogrodzeniu od strony trasy Wyszków Wierzbica. Nie mówiąc już o obfitych grzybobraniach i setkach tysięcy kilogramów grzybów zebranych w latach 1986-2010. Sentyment do tego miejsca pozostanie do końca życia. Pozdrawiam wszystkich dla których to miejsce na zawsze pozostanie w sercu i pamięci.

  4. Ech to były miło wspominane lata dzieciństwa. Co prawda pamiętam dość słabo bo byłem mały ale pewne obrazy w głowie mam. I to przechodzenie na baseny tak aby się nie zmoczyć pod zimnym prysznicem haha… No ale ten zapach lasu, słońca, rozgrzanych płytek chodnikowych pochlapanych wodą z basenu, krzyki dzieciaków. Beztroska. Łezka w oku się kręci. Szkoda że to wszystko upadło. Tak to jest jak do władzy w ZM Ursus dorwali się do stanowisk ludzie bez doświadczenia. Nie wystarczy tylko być w Solidarności. Jeszcze trzeba mieć pojęcie o tym co się robi. Ośrodek jest ruiną, pociętą chyba już częściowo na jakieś małe działki. No cóż. Dobre czasy już nie wrócą. Może kiedyś wybiorę się w tę okolicę na grzyby – może znajdę jakąś dziurę w siatce i pozwiedzam.

  5. Miło wspominam to miejsce. Tam wzmagał się mój apetyt na jedzenie. Wspaniałe zapachy ze stołówki (zwłaszcza szczypiorku), nawadniany trawnik przed stołówką,wspaniale pachnące sosny, tłumy ludzi i biało-niebieskie, węgierskie, przegubowe Ikarusy z PKS Warszawa obsługujące linię z Popowa Kościelnego do Dworca Zachodniego :-)

  6. RETY; JA MAM WSPOMNIENIA Z ROKU 1958 TAM NA PIASKOWYCH DROGACH MÓJ BRAT UCZYŁ SIE CHODZIC A RODZICE ZABIERALI NAWET POŚCIEL, DOWOŻONO NAS DO POPOWA SAMOCHODAMI CIEŻAROWYMI ”STAR” ZAKUPY MAMA ROBIŁA W SKLEPIKU A SNIADANIA I KOLACJE ROBIŁA SAMA BO TYLKO WYDAWANO OBIADY, OKOLICZNI GOSPODARZE NA FURMANKACH DOWOZILI OWOCE, JAJKA , DRÓB I JAKIEŚ PRODUKTY, PAMIETAM JAK PANIE KUCHARKI OBIERAŁY ZIEMNIAKI PRZED STOŁÓWKĄ A W DOMKACH BYŁY KUCHNIE WEGLOWE. MÓJ TATA ROBIŁ DUŻO ZDJEC TERAZ TO PIEKNY DOKUMENT. KTO JESZCZE PAMIETA TAKIE WAKACJE????

  7. niestety ja również z Panem nie mogłem się dogadać, nie i już… obszedłem dookoła teren ośrodka i przelazłem przez siatkę… trochę z duszą na ramieniu ale co tam :)

  8. Cześć wszystkim ja również mam przemiłe wspomnienia z tym miejscem. Mój tata był tam ratownikiem wiec całe wakacje w ośrodku spędzałam. Patrząc wyżej na historię Mariusza to chcę powiedzieć że tak że bawiłam się z dzieckiem sezonowych akrobato klaunów :) tylko już w moim czasie była to dziewczynka :):) ale za cholere nie mogę sobie przypomniec jej imienia:) wiem że była Rosjanką bądz ukrainką i za każdym razem w dzieciństwie jak po wakacjach spotykaliśmy z rodzicami jakąś osobę z tych regionów zawsze się pytałam a czy może znasz ….x….? Mieszkam niedaleko tego ośrodka i często przejeżdzając jeszcze mam małą nadzieje że ktoś odkupi ten teren i zrobi coś na wzór dawnego ośrodka tak abym mogła i moje dzieci zabierać w to miejsce. I więc nasuwa się tu pytanie że ostatnio weszłam na teren ośrodka brzydką mówiąc przez siatkę :) przeszłam kawałek przy wielkim zbiorniku wodnym tuż przy basenie, aaaaleeeee usłyszałam szczekanie psa Pana ciecia:) i szybko uciekłam z powrotem :) przy samochodzie otrzepałam sie z ok.15 kleszczy no i na tyle było z mojego zwiedzania :) wiec czy jest szansa i jakaś możliwość dogadania sie z tym panem co tam sobie siedzi i psem szczuje :) aby wejść i poprostu zwiedzić ten teren?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *