Zbliża się termin wyczynu pływackiego Tomasza Chwaliszewskiego

iplywamy 08:54

Zbliża się termin wyczynu pływackiego Tomasza Chwaliszewskiego

Zbliża się termin wyczynu pływackiego Tomasza Chwaliszewskiego

Do tej pory nikt nie przepłynął Jezioraka. Pływak z Niemcza Tomasz Chwaliszewski postanowił jako pierwszy przepłynąć wpław najdłuższe jezioro w Polsce.

Pomysł zrodził się w ubiegłym roku .Znajomi zaczęli go namawiać by przygotował się do kolejnego przedsięwzięcia. Chwaliszewski znany jest już z osiągnięć pływackich oraz pasją jaką jest pływaniem długich dystansów w zimnej wodzie gdzie trzeba walczyć przede wszystkim z własnymi słabościami. Przygotowania do takich wyczynów są bardzo żmudne. W okresie zimowym pływak trenowała na basenie oraz siłowni w Osielsku. Rano siłownia. Popołudniu i wieczorem basen. Około 6 godzin treningów dziennie , by najlepiej przygotować się do przedsięwzięcia. Nie ma co ukrywać- pływanie jest bardzo nudnym sportem. Ciągle pływasz od ściany do ściany, nic się nie zmienia, codziennie widzisz te same kafelki. Nawet z nikim nie porozmawiasz bo przecież ciągle masz głowę pod wodą. Wiele osób nie zdaje sobie sprawy jaką pracę trzeba włożyć aby osiągnąć sukces w tym sporcie. Dodatkowo istnieje ogromne ryzyko związane z tego typu ekstremalnym wysiłkiem. Istnieje możliwość, że w czasie długotrwałego wysiłku wątroba, nerki czy jelita mogą być narażone na niskie dostarczanie krwi i tym samym słabszą wydolność później” – wyjaśnia Tomasz Chwaliszewski. Na dodatek może dojść do wychłodzenia organizmu oraz niebezpiecznej utarty wagi ciała. Lekarze sportowi uważają , że nie ma żadnych powodów do tego, aby jednorazowo wykonywać intensywny wysiłek fizyczny dłużej niż 1,5 do 2 godzin. Wysiłek, który trwa dłużej, a zwłaszcza ponad 12 godzin może być niebezpieczny dla zdrowia. „Myślę, że fizycznie jestem w stanie sobie z tym poradzić.

Nie mówię tu oczywiście o warunkach atmosferycznych, nad którymi nikt nie jest w stanie zapanować, a które zniweczyły całe moje przygotowania podczas przepłynięcia kanału La Manche”. Termin zabukowany jest na ostatni tydzień czerwca. Chwaliszewski chce wystartować o 4:00 w nocy .Dokładny dzień będzie zależał od pogody . Wszystko rozpocznie się od postawienia nogi na suchym brzegu w miejscowości Dobrzyki , potem start i rozpocznie się walka z samym sobą .By zorganizować takie przedsięwzięcie potrzeba jest łódź, na której płynie pilot, lekarz, ratownicy WOPR .Są to osoby na które pływak może liczyć w razie potrzeby. Zasady zaliczenia próby są proste – jedno dotknięcie łódki przez zawodnika to natychmiastowa dyskwalifikacja, a jedzenie w formie płynnej jest podawane na „wędce” lub wrzucane w bidonie do wody .Do pokonania pływak ma około 30 km .Nie będzie łatwo ponieważ kryzys przychodzi zawsze .Przekonałem się na własnej skórze podczas płynięcia przez zatokę Gdańską. Morze było bardzo wzburzone i pokonywanie fal spowodowało problemy z żołądkiem.. Począwszy od 6 godziny, walczyłem nie tylko z falami, ze zmęczeniem, ale również z bólem. Lecz w głowie miałem przesłankę, która towarzyszy mi od lat . Ból będzie tylko przez kilka godzin, a odniesiony sukces zostanie ze mną na zawsze – wspomina Chwaliszewski.

Oprócz wyżej wymienionych aspektów dużą rolę w powodzeniu przedsięwzięcia odgrywa logistyka, w której pomaga zawodnikowi firma La Mare, Metalkas, Zipp Marine , Speedo Polska oraz Stoper-bis .

Źródło: Tomasz Chwaliszewski

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

7 + jedenaście =