Franklin o pływaniu

iplywamy 19:51

Franklin o pływaniu

franklin o plywaniu

(Wyjątek z listu Beniamina Franklina do jednego ze swych przyjaciół)

Nie mogę, mój kochany, zgodzić się z Tobą i nie myślę, żebyś był za stary do nauki pływania. Rzeka, płynąca tuż za Twoim ogrodem, ułatwia Ci wielce sprawę, zaś Twój nowy urząd wymaga, byś często był na wodzie. Jeśli Cię ten żywioł odstrasza, to tem więcej powinieneś go wypróbować; a nic nie zdoła tak skutecznie przezwyciężyć Twej bojaźni, jak myśl, że w razie wypadku będziesz mógł dopłynąć do brzegu lub utrzymać się na wodzie aż do przybycia pomocy.

Nie znam wprawdzie w stopniu dostatecznym użyteczności korków i pęcherzy w nauce pływania, gdyż nigdy ich nie używałem; być może, iż są one potrzebne dla utrzymania się na wodzie wówczas, kiedy się uczysz wykonywać owe specyalne ruchy nóg i rąk, co są niezbędne dla posuwania się naprzód. Lecz, mojem zdaniem, nigdy nie będziesz dobrym pływakiem, jeśli nie będziesz miał pewności, że woda może cię na sobie utrzymać. Radzę ci więc nabrać tego zaufania, co można zresztą osiągnąć w sposób łatwy. Znałem wiele osób, które przez stosowanie go krótkie, niepostrzeżenie nauczyły się owych ruchów, które nam wskazała natura.

Sposób ten jest następujący:

Wybierz miejsce, gdzie woda płynie łagodnie, wejdź po piersi i, odwróciwszy się, wrzuć do wody jajko w ten sposób, by upadło między Tobą a brzegiem. Jajko pójdzie na dno, lecz będzie widoczne, ponieważ woda jest przezroczysta. Jednakowoż, nachyliwszy się, nie będziesz go mógł podnieść, gdyż jest za głęboko. By sobie dodać odwagi, pomyśl, że nachylasz się do wody płytszej, niż ta, w której stoisz, i że zawsze będziesz miał możność wydostać się na powierzchnię wyprostowawszy się. Zanurz się tedy z otwartemi oczami, usiłując dostać jajko przy pomocy pchnięcia nóg i odpowiedniego ruchu rąk. Wówczas spostrzeżesz, że woda sprzeciwia się temu usiłowaniu, że nie jest tak łatwo zanurzyć się, jak myślałeś i że tylko czynnym i umiejętnym wysiłkiem potrafisz dostać się do przedmiotu,

który chcesz wyjąć. Zrozumiesz tedy, że woda posiada własność utrzymywania ciał lżejszych na swej powierzchni, skoro może ciebie utrzymać i nabierzesz tego zaufania, o którem mówiłem; jednocześnie zaś nauczysz się tych ruchów rąk i nóg, które są potrzebne do pływania i podtrzymywania głowy. Tem większą do tego sposobu przywiążesz wagę, że jestem pewny, iż on Cię przekonać zdoła, że ciało jest Iżejszem od wody i że możesz długo unosić się na niej, jeśli głowę mieć będziesz nad powierzchnią. Pewność tę właśnie osiągniesz i wówczas dopiero potrafisz zachować przytomność umysłu, niezbędną do zachowania odpowiedniej, powyżej wskazanej postawy. Człowiek jest rzeczywiście istotą rozumną, lecz zdarzają się okoliczności, w których ten rozum bardzo niewiele nam pomaga; zaś zwierzęta, którym go zaledwie przyznać chcemy, bardzo często mają nad człowiekiem w takich razach przewagę. Pozwolę sobie przypomnieć Ci również szczegóły, o których Ci już niegdyś opowiadałem, abyś mógł z nich w chwili odpowiedniej skorzystać:

  1. Nogi, ręce i głowa człowieka są nieco cięższe niż woda słodka; tułów jednak, zwłaszcza zaś górna część jego – z powodu swego „wydrążenia” – jest o wiele lżejszy – wobec czego całe ciało jest zbyt lekkie, aby się pogrążyć zupełnie w wodę: niektóre części bowiem pozostają na powierzchni aż do chwili, kiedy płuca napełnią się wodą, co bywa wówczas, gdy człowiek, zamiast powietrza, wciąga w płuca wodę.
  2. Nogi i ręce są o wiele lżejsze od wody słonej i utrzymują się na niej z łatwością do tego stopnia, że tylko wtedy ciało zatopić się może, gdy płuca są napełnione wodą a to wskutek wielkiego ciężaru głowy.
  3. Położywszy się na wznak w wodzie słonej i wyciągnąwszy ręce, człowiek bardzo łatwo utrzymuje się na powierzchni, mając wolne usta i nozdrza, jak również może bez trudu zachować równowagę przez nieznaczne ruchy rąk.
  4. Położywszy się na wznak w wodzie słodkiej, również można łatwo utrzymać się w tej postawie, wykonywując lekkie ruchy rękami. Jeśli się będzie leżało zupełnie bez ruchu, to stopniowo dolna część ciała zacznie się pogrążać, aż dojdzie do pozycyi pionowej, poczem w tej postawie pozostanie, ponieważ „wydrążenie” piersiowe nie pozwoli pogrążyć się głowie.
  5. W tej postawie z rękoma wyciągniętemi przed się i głową wzniesioną, pogrążenie stopniowo będzie się zwiększać, dojdzie do ust i nozdrzy, a nawet wyżej oczu, a więc tak długo pozostawać nie można.
  6. Jednakowoż, jeśli się w tej postawie odrzuci głowę zupełnie w tył w ten sposób, by patrzeć pionowo w górę wówczas twarz pozostanie ponad powierzchnią, wznosząc się na palec przy każdym wdechu i pogrążając się tyleż przy wydechu ale nigdy tyle, aby woda dosięgła ust.
  7. Gdyby człowiek, wpadłszy przypadkowo do wody, miał tyle przytomności umysłu, by potrafić nadać ciału jego postawę naturalną – na pewno utrzymałby się aż do przybycia pomocy, gdyż jakkolwiek ciężar ubrania jest znaczny – łatwo jest w wodzie utrzymywany.

Ale, jak już wspomniałem, nikomu bym nie radził w tym wypadku polegać na swej przytomności umysłu. Doradzać będę raczej nauczyć się pływania, czego każdy powinien dokonać za młodu. W ten sposób nie bałby się wypadku – nie mówiąc już o rozkoszach, których się doznaje przy wykonywaniu ruchów w wodzie. Zwłaszcza wojskowi powinni być wszyscy dobrymi pływakami, co może być zarówno pożytecznem przy ściganiu jak i przy ratowaniu się od nieprzyjaciela.

Przełożył W.Ł., Dwutygodnik Ruch, Nr 13-14, Warszawa, 26 lipca 1911r.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

piętnaście − 2 =