Jeszcze o konflikcie w sporcie pływackim

iplywamy 12:24

Jeszcze o konflikcie w sporcie pływackim

Polski Związek Pływacki fot. NAC

Widok ogólny obrad walnego zebrania Polskiego Związku Pływackiego, 1939 rok. Fot. NAC

Na ogół głosy prasy w sprawie konfliktu w polskim sporcie pływackim, są bardzo wstrzemięźliwe. Prasa stołeczna zamieściła tylko suchy komunikat, wydany przez „Centrosport“, zaś prasa prowincjonalna ten sam komunikat albo zmieniła w doborze słów, albo dodała niczego nie mówiące komentarze. Stanowisko prasy tłumaczy się tym, że na Walne Zgromadzenie nie delegowała swoich sprawozdawców. A szkoda wielka, bo była to jedyna okazja zapoznania się z tym, co się dzieje za kulisami sportu polskiego w ogóle.

„Przegląd Sportowy”, który sprawozdanie z Walnego Zgromadzenia PZP zaopatrzył zdaniem, że „Nikt się nie interesował marazmem naszego życia pływackiego i nie starał się znaleźć sposobu na ożywienie obecnego stanu”, grubo się myli. Gdyby Przegląd Sportowy wydelegował jakiegoś Inteligentnego obserwatora, na pewno zauważyłby, że właśnie rozpoczęła się walka o wydobycie z marazmu polskiego sportu pływackiego. Usunięto największą przeszkodę t. j. członków b. zarządu, którzy z braku kwalifikacji sport ten do marazmu wprowadzili.

Poza zebraniem niemal wszyscy delegaci i działacze sportowi byli zgodni z tym, że należy raz na zawsze odsunąć od sportu ludzi, którzy do sportu zostali „odkomenderowani”, a nie potrafią wczuć się w potrzeby sportowców i poprowadzić sport tak, by się rozwijał. Na Walnym Zgromadzeniu PZP nie wszyscy jednak mieli odwagę cywilną skrytykowania szkodników. Delegat Śląska był więc prawie zupełnie odosobniony, jednak działał zgodnie z innym i delegatami, by w końcu cel osiągnąć. Nikt z delegatów prowincjonalnych nie negował dobrych chęci członków byłego zarządu. Nikt nie zarzucał im też bezczynności. Pracowali według najlepszych chęci i zdolności. Tych zdolności w pracy codziennej jednak nie posiadali i dlatego praca ich doprowadziła do tego, co „Przegląd Sportowy” nazywa „marazmem”.

DLACZEGO TRENER STEEP NIE BYŁ NA ŚLĄSKU?

PZP w swoim sprawozdaniu rocznym podaje, że Śląsk zrezygnował z pracy trenera Steepa i dlatego p. Steep na Śląsku nie trenował. Delegat Śląska kategorycznie zaprzeczył sprawozdaniu Zarządu PZP. i przedłożył dowody, że działaczom i sportowcom na Śląsku bardzo zależało na p. Steepie i poczyniono starania, by pobyt trenera Steepa, był jak najlepiej wykorzystany. Delegat klubów śląskich nazwał sprawozdanie PZP nieścisłe i nie odpowiadające faktom. W związku z powyższym zgłosił wniosek, by Walne Zgromadzenie nie przyjęło do wiadomości ustępów ze sprawozdania, które dotyczą spraw Śląska. Ustępujący zarząd bronił się, twierdząc, że winę nie wykorzystania trenera Steepa ponosi wyłącznie Śląsk, a zwłaszcza prezes okręgu śląskiego p. Berlik, który rzekom o miał oświadczyć, że na Śląsku nie można uzyskać krytych pływalń na trening dla grupy ćwiczącej pod trenerem Steepem.

Z uwagi na to, że delegaci nie wiedzieli komu wierzyć, delegat Śląska zgłosił drugi wniosek, a mianowicie, by wybrano specjalną komisję, która zbada, kto właściwie mówi prawdę. Mimo energicznych protestów członków zarządu, komisja taka została wybrana niemal wszystkimi głosami. W skład komisji weszli prof. Michalak z Krakowa, pp. Kiajer i Zwoliński z Warszawy. Komisja ta zapoznać miała się z aktami i przedłożonym i przez delegata Śląska, z protokolarnym przesłuchaniem p. Berllka oraz zająć się wysłuchaniem w tej materii b. członków zarządu. Następnie komisja miała wydać swą opinię.

STERRORYZOWANIE CZŁONKÓW KOMISJI.

Wybrana komisja miała jednak bardzo krótki żywot. Wybrana została o godzinie 14-tej, a o godz. 17-tej już się rozpadła. W międzyczasie bowiem ustępujący członkowie zarządu nie ustawali w atakach na wybraną komisje, utożsamiając je z sądem , który miał sądzić członków b. zarządu. Szczególnie podczas przerwy starano się „uświadomić” członków nowo wybranej komisji, na okoliczność, jakie konsekwencje mogą wyciągnąć oficerowie, których zamierzają „sądzić” – cywile.

Prof. Michalak i p. Zwoliński ustąpili z komisji. Na ich miejsce nikt z obecnych nie chciał wstąpić. Delegat Śląska dopominał się, by sprawę zatargu Śląska z zarządem głównym pozostawić do zbadania ostatniemu członkowi komisji, to jest p. Klajerowi. Przewodniczący zebrania, nie uwzględnił jednak tego wniosku, wobec czego delegat Śląska demonstracyjnie zebranie opuścił. Za delegatem Śląska wybiegli dwaj inni delegaci, którzy zapewnili go o solidarności wszystkich delegatów przeciwko ustępującym członkom zarządu i nakłonili go do powrotu na zebranie.

Siedem Groszy nr 33, 3 lutego 1938 roku.

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

jeden × 4 =