Kocham się w craulu

iplywamy 19:37

Kocham się w craulu

kocham crawla

W jednym z fachowych pism zagranicznych, właścicielka kilkunastu rekordów świata w pływaniu, Dunka Randbild Hveger, publikuje bardzo interesujące szczegóły o sobie oraz sposobach treningu dla pływaczek, które cytujemy, a które niewątpliwie zainteresują szeroki ogół sportowy, specjalnie zaś pływaczki i pływaków.

„W czepku urodzona” – tak mówi się często o mnie i o moich sukcesach i wyczynach pływackich. By jednak zadać temu twierdzeniu kłam stwierdzam stanowczo, że nie czepkowi zawdzięczam moje sukcesy. Wprawdzie nie przeczę, iż jestem obdarzona iskrą t. zw. „talentu“, ale mimo wszystko musiałam pilnie pracować nad sobą. Kocham się przy tym w pływaniu, szczególnie w crawlu, a jeśli pielęgnuję styl na wznak, to i w tym mam swój cel“.

„U nas w Danii — kontynuuje dalej swe wywody rekordzistka świata Hveger – nie mamy tyle pływaczek na wznak, ile ma ich Holandia, a ponieważ należę do czołowej klasy tego stylu w swej ojczyźnie, chętnie startuję w pływaniu na grzbiecie, by barwy duńskie, w ramach możliwości i w tej dziedzinie reprezentować.

Często jestem zapytywana o źródło moich sukcesów. Na to mogę tylko odpowiedzieć, że nad formą i techniką twardo pracuję i wszelkimi siłami dążę do poprawy. Za każdym razem poznaję nowe błędy, które na treningach staram się wyrugować, choć błędy te są nieraz bardzo małej wagi. Zawsze jest coś do poprawienia: czy to przy nawrocie, przy uderzeniach rąk, czy ruchach nóg.

kocham sie w crawlu

A teraz w krótkich słowach uchylę rąbek tajemnicy mych sukcesów i powodzenia.

Jak zresztą we wszystkich innych dziedzinach sportu trzeba koniecznie i w pływaniu dbać o moralne prowadzenie się a przy tym zwracać baczną uwagę na zdrowy tryb życia. To jest największa tajemnica powodzenia i sukcesów. Pływak powinien przede wszystkim pracować nad poprawą własnego stylu. Należy swój styl i sposób pływania zachować i w tym kierunku nie przyjmować żadnych pouczeń w rodzaju: „tak pływaj, jeśli chcesz do czegoś dojść“. Nauczyciel może być pływakowi bardzo pomocny, dając mu praktyczne wskazówki, jednak nigdy nie powinien mu narzucać takiego czy innego stylu, a w szczególności takiego, który danemu pływakowi nie przypada do gustu.

Jak każda inna gałąź sportu, tak i pływactwo jest do pewnego stopnia indywidualne w stylu.

Podczas treningu, tak ja, jak i moja instruktorka, Ingeborg Paul-Petersen, rzadko kiedy mierzymy czas na treningach; to tylko niepotrzebnie podnieca i denerwuje zawodnika, a skutki tego są raczej szkodliwe niż pożyteczne, pominąwszy już to, że taki trening staje się dla pływaka bardzo uciążliwy i na dłuższą metę nie do wytrzymania.

Podczas walki, to co innego. Nawet gdy wiem z góry, że mój przeciwnik jest słabszy ode mnie, wydaję z siebie maksimum sił. Gdy zwyciężam, mam wówczas pełne zadowolenie, że walczyłam zawzięcie i pełna wiary w zwycięstwo.

Udoskonalenie stylu i całego sposobu pływania, nawrotów, prowadzenia ramion itp.

Przy crawlu ogromną rolę odgrywa powietrze, technika oddechu — to litera A w alfabecie, a praca nóg litera B. Te dwie rzeczy są w karierze crawlisty najważniejsze. Właśnie nogi, te nogi, na które większość mych współzawodniczek kładzie tak mały nacisk i poświęca im najmniej uwagi. Po pracy nóg poznaje się wielkiego pływaka. Suchy trening jest dobry, ale nie zastąpi on nigdy ćwiczeń w wodzie. Większość craulistów trenuje, uparcie przez cały czas usztywniając mięśnie nóg. Ja natomiast raz po raz, choćby tylko przez sekundę, rozluźniam mięśnie i ścięgna, by w następnej chwili z tym większą energią i siłą uderzyć nimi o wodę.

Po skończonym treningu nóg przychodzi kolej na ćwiczenia ramion. Gdy wreszcie i te ukończone, następuje równoczesna praca nóg i ramion.

Wielki znak zapytania dla wielu pływaków — to nawrót. Mnie jednak nie nastręcza on nigdy bólu głowy, gdyż zawsze nawracam z takiej pozycji, w jakiej mnie chwila nawrotu zastała. Styl nawrotu jest tak samo indywidualny, jak sam styl pływania. Naturalnie, że stale pracuję nad udoskonaleniem nawrotu. W pływaniu na wznak stosuje się często styl nawrotu Amerykanina Kiefera. Moim zdaniem, ten rodzaj nawrotu jest dla nas kobiet nieodpowiedni. Wymaga za dużo powietrza w płucach. Zdania są jednak różne. Najlepiej samemu próbować, bo lepsze to, niż teoretyczne rozważanie.

Ostatecznie: sukcesów nie da się przewidzieć, trzeba je wypracować. Niepowodzeniami nie natęży się zrażać. „Cel uświęca środki!“

(Cel.)

Kurier Wieczorny nr 65, 6 marca 1939 rok.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

2 × jeden =