Pływactwo Śląskie w cyfrach – 1930r

iplywamy 18:12

Pływactwo Śląskie w cyfrach – 1930r

Pływactwo Śląskie w cyfrach - 1930r

Sport pływacki na Śląsku należy do najbardziej rozwiniętych i to nie tylko pod względem ilościowym, ale również jakościowym. Już od kilku lat Maerz i Kajzerówna z Giszowca byli postrachem pływaków polskich i sprawili, że Warszawa dzierżąca monopol na wszystkie nieomal rekordy sportowe i z lekceważeniem odnosząca się do naszych poczynań sportowych w ogóle, do pływactwa naszego, zawsze odnosiła się z respektem. Jak dotąd, pływactwo było jedną z niewielu dziedzin sportowych, w których myliśmy w ogóle coś do gadania na mistrzostwach Polski. W innych dziedzinach wychodziliśmy przeważnie też miejsca, często nawet zupełnie nie zauważeni.

Powód do radości leży jednak nie w starych sukcesach Kajzerówny i Maerza, które niewątpliwie zawsze będą dla nas cenne ale w tem, że obecnie imamy cały szereg młodych zawodniczek i zawodników, którzy nie tylko z łatwością biją starych mistrzów, ale uzyskują przytem grubo lepsze czasy. Jednem słowem narybku młodego nam nie brak i na nim to w najbliższym czasie będziemy mogli oprzeć pływactwo śląskie.

Takie czasy na setkę jak 1:14, 1:16 które jeszcze rok temu należały do krainy marzeń dla mistrzów śląskich, dziś z łatwością uzyskuje cały szereg młodziutkich chłopców, liczących niewiele ponad 17 lat, którzy siłą samego rozmachu z każdym rokiem pływać będą coraz to lepiej. Gdy jeszcze 3 lata temu Kajzerówna wygrała setkę w stylu dowolnym płynąc żabką, to dziś trudno jej będzie utrzymać tytuł mistrzyni na tym dystansie nawet w stylu klasycznym.

Przykładów takich moglibyśmy przytoczyć jeszcze cały szereg, nie robimy tego jednak, gdyż uważamy, że niżej podane cyfry będą mówić same za siebie. Tutaj jedynie podkreślimy z uznaniem, że do rozwoju pływactwa na Śląsku przyczynił się między innemi niemało Śląski Klub L.A. (ŚKLA), który pomimo swego zaledwie dwuletniego istnienia, zdołał wybić się na czoło klubów śląskich i obecnie dostarcza najlepszych zawodników.

Świetny rozwój sekcji pływackiej ŚKLA, nie notowany dotąd w dziejach pływactwa śląskiego przypisać należy ofiarnej i fachowej pracy tak samej młodzieży (jak też jej kierowników oraz opiece jej prezesa p. Szkudlarza. SKLA. dowiódł najdobitniej, czego można dokonać mając do rozporządzenia tylko dobre chęci i trochę fachowej wiedzy. Faktem jest niezbitym, że klub ten przed dwoma laty posiadający grono nieumiejących pływać dzieci, dziś dzierży prawie wszystkie śląskie rekordy i kilka polskich.

Wróćmy jednak do cytr, które u panów przedstawiać się będą następująco:

100 m. styl dowolny: Oficjalny rekord śląski należy do Scholza z E. N. S-u ¡ jest bardzo niski wynosi bowiem 1:18,2. Poniżej tego czasu pływają wszyscy juniorzy SKLA, a nawet kilku chłopców w wieku lat 14. Filar SKLA na tym dystansie Hallor stale pływa poniżej 1:14, a najlepszy jego czas uzyskany na pływalni siemianowickiej w dniu 5 stycznia br. wynosi 1:11. Za rekord śląski jednak czas ten nie może być uznany z powodu nieprzepisowych wymiarów pływalni.

Niestety, specjalnie na tym dystansie dzieli nas od rekordu polskiego bardzo wielka przepaść, gdyż w porównaniu z innymi rekordami jest on niewiarogodnie dobry wynosząc 1:03. Rekord ten ustanowiony został przez Bocheńskiego (AZS. Warszawa) tej zimy na zawodach pływackich w Belgji. Poza tem bardzo dobre czasy na 100 m. w stylu dow. uzyskali: Szrajbmann (ZAZS. Warszawa) 1:07 i Kot (Cracovia) 1:10. Czas więc Hallora jest czwarty z rzędu.

Rekord światowy należy do księcia fal, fenomenalnego Weissmullera U. S. A. i wynosi 57,4 sek.

Czasy zbliżone do rekordu Weissmullera uzyskali: Barany (Węgry) 58,6 i Laufer (U.S.A.) 58,8.

Z powyższego zestawienia widzimy, że Haldor, najlepszy obecnie na tym dystansie na Śląsku, ma dużo do zrobienia, o ile zechce dorównać pływakom warszawskim. Czy mu się to uda?

Wątpimy. Rozporządza on wprawdzie doskonałymi warunkami fizycznymi, ale styl jego pozostawia wiele do życzenia. Ruchy jego są gwałtowne, za mało miękkie i za mało obszerne, a zbytnia rotacja bynajmniej nie posuwa go najprzód. Chcąc zejść poniżej 1:10 musiałby przez kilka miesięcy popracować wyłącznie nad stylem, ewentualnie przez rok lub dwa, pływać dystanse dłuższe, by nabrać miękkości ruchów. Przy obecnym stylu będzie mu trudno poprawić swój wynik.

100 m. na wznak. Tutaj sprawa przedstawia się dla nas zupełnie odmiennie. Rekord Śląski jest zarazem rekordem polskim i należy do Karliczka z E. K. S-u, wynosząc 1:24. Poza Karliczkiem, najlepsze czasy w Polsce w tej konkurencji uzyskali pływacy Cracovji: Trytko 1:30,8 i Smolka 1:31,2.

Rekord światowy należy do Kojaca U.S.A. i wynosi 1:08,2. Czasy zbliżone do rekordu światowego uzyskali: Niemiec Küppers i Amerykanin Laufer obaj po 1:08,6.

Z danych powyższych wynika, że narazie Karliczek w tej dyscyplinie jest w Polsce ¡ bezkonkurencyjny. Ale to tem gorzej dla niego. Karliczek jest znakomitym materiałem na pływaka, świetnie zbudowany i o nieskazitelnym stylu. Ma przed sobą wielką przyszłość i przy intensywnej pracy mógłby niezawodnie grubo jeszcze poprawić swój rekord. Ale do tego potrzebny jest dopping, który stwarza przede wszystkiem konkurencja. Gdy się Karliczka obserwuje przy pracy, odnosi się wrażenie, jak gdyby nie chciało mu się pływać, do tego stopnia leniwe są jego ruchy. Zyskuje na tem wprawdzie okrągłość i obszerność jago ruchów, będące cechami dobrego pływactwa, trochę więcej jednak energji by nie zaszkodziło.

200 m. styl klasyczny. I tutaj sprawa dla nas przedstawia się dosyć pomyślnie. Nie mamy wprawdzie rekordu polskiego, ale czasy uzyskiwane przez naszych zawodników niewiele się od niego różną, a niektóre są nawet grubo lepsze. Filarem naszym w tej konkurencji jest Kaputek (SKLA.), do którego też należy rekord śląski, wynoszący 3:15. Rekord polski Jackowskiego (Polonja Warszawa) wynosi 3,12, a więc lepszy jest od śląskiego tylko 3 sek.

Najlepszy czas wykazany przez Kaputka na tym dystansie wynosi 3:01,8 a więc jest o przeszło 10 sek. lepszy od rekordu polskiego. Niestety czas ten Kaputek osiągnął ma nieprzepisowej pływalni siemianowickiej na zawodach międzyklubowych w dniu 5 stycznia rb., za rekord polski więc uznany być nie może. Prócz Kaputka, mamy jeszcze doskonały ¡ młody narybek w stylu klasycznym, z którego na wyróżnienie zasługują junjor Machulla i 14-letni chłopiec Hońkis obaj ze SKLA.

Czasy zbliżone do rekordu polskiego uzyskali tDety (E. K. S.) 3:15,1 i Kaniewski (P.T.P. Poznań) 3:18,6. Konkurencja jest więc dość wyrównana.

Rekord świat, należy do Japończyka Tsuruty i wynosi 2:45, a więc o 2 sek. lepszy od oficjalnego polskiego rekordu, a 16,8 sek. od najlepszego czasu Kaputka. Czasy zbliżone do rekordu światowego uzyskali: Speim (Canada) 2:47,6 i Sietas (Niemcy) 2:50,6. (C. d. n.)

Sport nr 6, Katowice, poniedziałek 10 marca 1930r

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

pięć × jeden =