Propaganda pływania – mały felieton

iplywamy 09:56

Propaganda pływania – mały felieton

propaganda plywania

Odbywa się teraz w całym kraju propaganda sztuki pływania. Nie da się zaprzeczyć, że pływanie to umiejętność pożyteczna i że człowiek, umiejący pływać, nigdy nie utonie, mam tylko wątpliwości, czy można się pływania nauczyć. Zdaje się, że pływakiem trzeba się urodzić tak samo, jak trzeba się urodzić poetą, malarzem, śpiewakiem itp. Jest to dar niebios taki sam, jak piękny głos. Jeśli kto nie przyniósł z sobą na ten świat pięknego głosu, to żeby całe życie uczył się śpiewu u najznakomitszych profesorów i mistrzów śpiewu, nigdy Kiepurą nie zostanie.

To samo ze sztuką pływania. Zasadniczo i kaczka i kura to ptaki. Kaczka świetnie pływa, a puśćcie kurę na wodę — utonie jak amen w pacierzu. Zasadniczo wszyscy ludzie są równi, a tymczasem jedni świetnie pływają na największych głębinach, a drudzy toną w płytkich wodach. I co dziwniejsza, im większa płycizna, tym większe niebezpieczeństwo dla nie pływaka… Zapewne nieraz przyglądaliście się takiemu pływakowi. Płynie fala, a on z falą, prądem, na samym wierzchu. Nagle prąd zmienia kierunek. Woda zburzyła się, zmętniała, skotłowała się, pływak zniknął z powierzchni… Oho — powiadacie — zatonął nieborak! Nic podobnego. Po chwili rzekomy topielec jest znowu na wierzchu fali i płonie z nowym prądem w nowym kierunku. Nie utonął, a dał tylko nurka, a przyjrzyjcie mu się lepiej, to zauważycie, że trzyma coś w garści i złowił coś w mętnej wodzie.

O ile — jak zaznaczyłem wyżej — dla człowieka, który nie posiada daru pływania, najgroźniejszą jest płycizna, o tyle dla urodzonego pływaka najbardziej pożądanym żywiołem, to zbałwanione morze. Im więcej bałwanów, tym większa pewność, że wyniosą pływaka w górę, a im bałwany większe, tym wyżej pływak się uniesie. Nagle znowu zachodzi zmiana, bałwany gdzieś znikają, przestrzeń wodna wygładza się jak tafla lustrzana i nie jednemu już się zdaje, że wraz z bałwanami zniknął w głębinach pływak. Gdzie tam! Pływak już dostosował się do nowych warunków, już płynie z nowym prądem, pruje i mąci lustrzaną taflę wód, ba, urąga nawet na bałwany, które na grzbietach swych wyniosły go w górę.. Szary zaś tłum stoi na wybrzeżu i podziwia. „A to ci dopiero pływak. I tak i owak potrafi. A dać mu tam błękitną wstęgę Atlantyku!“ I pływaka dekorują błękitną wstęgą Atlantyku, czy jak się tam ta wstęga nazywa. Kończę. Propaganda pływania to oczywiście rzecz pożyteczna, ale moim zdaniem pływanie to nie sztuka, której można się nauczyć. Pływakiem trzeba się urodzić, a jeśli, nieszczęśniku, nie urodziłeś się pływakiem, albo płyniesz tylko z jednym prądem, albo chcesz płynąć przeciw prądowi, to pójdziesz na dno, bo takie jest twarde prawo pływalni, której na imię Życie.

Ultimus.

Gazeta Robotnicza nr 153, Katowice 23 czerwca 1938 roku.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

siedemnaście − siedem =