Trening zimowy pływaka w akwarium

iplywamy 18:04

Trening zimowy pływaka w akwarium

plywanie akwarium

Nic nie jest w stanie zastąpić treningu w wodzie.

Głoszona wszędzie nowoczesna fasada „samowystarczalności“ nie pozwala pływakowi, jak już poprzednio wspomniano, na uciekanie się w czasie przerwy zimowej do ćwiczeń zastępczych. Bez ćwiczeń jednak pływak obejść się nie może, jeżeli nie chce narazić się na utratę całego dorobku sezonu letniego.

Jak więc zaradzić złu?

Pytanie takie rozwiązali dwaj pomysłowi Amerykanie. W pewnym miasteczku istniał klub szkolny. Latem trenowano na wolnym powietrzu do upadłego. W czasie przymusowej przerwy z braku pływalni krytej obaj pływacy, zastanawiając się nad możliwością dalszego treningu, wpadli na pomysł wybudowania sobie własnej domowej pływalni w formie… akwarium. „Basen“ ten miał dwa metry długości, był 3/4 metra wysokości i tyleż szeroki. Ściany były z odpowiednio grubego, przejrzystego szkła.

Gdy jeden z nich zajął miejsce w basenie, drugi obserwował ruchy i poprawiał błędy. Ćwiczyli tak na zmianę, to ruchy nóg, to znowu rąk (nogi przywiązane) całymi godzinami… przez całą zimę. Można wierzyć, iż dzielni ci chłopcy latem wyprzedzili bardzo znacznie, domorosłym swym crawlem, wszystkich konkurentów.

Nam cała ta historia wydaje się być dziwną, bo pływaka ćwiczącego zimą w… wannie skłonni bylibyśmy uznać za nienormalnego. Amerykanie natomiast podziwiają spryt i pomysłowość swoich dwu rodaków. Ale może i my — kto wie — stwierdzimy kiedyś podobną ambicję, podobny zapał u naszych zawodników A kto wie, czy już nie ćwiczy ktoś w podobny sposób… Gdyby tak było, przekonalibyśmy się o wyższości tego rodzaju ćwiczeń nad wszystkimi ćwiczeniami zastępczymi czy siłowymi.

Arne Borg

Tymczasem ograniczamy się do stwierdzenia faktu, iż mamy także pływaków, ćwiczących z braku pływalni krytej — na sucho. Ćwiczenia te opierają się jednak jedynie na ruchach pływackich i choć w niejednym przypadku zatrudnione przy tym mięśnie zajęte są w odwrotnym kierunku, przyznać musimy, iż coś się na tym zyska, gdyż zawsze lepiej zatrudniać choć w części zajęty przy pływaniu aparat mięśniowy, jak przyczynić się do jego zesztywnienia nieczynnością.

Oczywiście, gdzie w niedalekiej odległości od siedziby klubu, pozbytego możności trenowania zimą, jest kryta pływalnia, pamiętać należy o jej odwiedzaniu, choćby w dłuższych odstępach czasu. Zimowy trening pływaka z wielu względów jest więcej skomplikowany od treningu latem, wymaga większego nakładu pracy organizacyjnej i więcej nieraz ofiarności, w zasadzie zaś jest mniej skuteczny, bo rzadko odbywa się w warunkach, podobnych do warunków na pływalniach letnich. Bez jakiegokolwiek treningu zimowego pływak, z chwilą rozpoczęcia treningu letniego czuć się musi, jak chory po wyjściu z łoża po wielomiesięcznym w nim pobycie.

balke

Ułatwić zadanie chętnemu do pracy treningowej jest rzeczą klubu. Wiemy, iż wynik tej pracy — obojętnie w jakich warunkach — zależeć będzie od stopnia pomysłowości. Jakość wyniku uzyskanego przez zawodnika kwalifikuje nie tylko zawodnika, ale i klub. Gdy wszystkie bez wyjątku kluby zrozumieją konieczność zastąpienia dotychczasowej bezczynności zimą — treningiem, choćby z pomocą najprymitywniejszych środków, wtedy pływactwo polskie — w to chyba nikt nie wątpi — wejdzie w nową fazę rozwoju.

Kapitan sportowy PZP – F.Berlik, Kurier Wieczorny nr 51, 20 lutego 1939 rok.

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

dziewiętnaście + dziesięć =