Kto korzysta z pływalni w Katowicach?

iplywamy 21:14

Kto korzysta z pływalni w Katowicach?

Pływalnia Bytom

Pocztówka: Pływalnia w Bytomiu

Sport pływacki w Katowicach, tak pod względem poziomu klasy sportowego, jak i masowego uprawiania, stoi na najwyższym poziomie sportowym w Polsce. Katowice, to siedziba mistrza Polski E.K.S., groźnego jego konkurenta KS. Dąb, najliczniejszego klubu czynnych pływaków w Polsce jakim jest KS. „Pogoń”, dwóch dalszych zrzeszonych klubów sportowych K.P.W. i „Bar Kochba”. Poza tym w Katowicach istnieją grupy nie związkowych stowarzyszeń, jak „Sokół”, „Harcerze”, „Strzelcy”, Policyjni KS., Wojskowy KS. i inne, które również sport pływacki pielęgnują. Wreszcie sport pływacki uprawiany jest przez młodzież szkolną, zrzeszoną w szkolnych kółkach sportowych. To wszystko jednak mało i młodzież katowicka, nie mająca okazji do uprawiania sportu pływackiego w swoim rodzinnym mieście, zasila kluby zamiejscowe. Np. niemal cała pierwsza drużyna mistrzowska T.P. Giszowiec, składa się z pływaków zamieszkałych w Katowicach.

Wliczając stowarzyszenia zrzeszające katowiczan i katowiczanki uprawiający sport pływacki dochodzimy do imponujących cyfr, z których naprawdę, Katowice mogą być dumne.

Niestety, nasi ojcowie miasta nie bardzo się w tym orientują. Nie znają też oni warunków w jakich sportowcy katowiccy pływanie uprawiają. Nie mają też oni pojęcia o potrzebach swoich obywateli pielęgnujących ten sport.

Istnieje wprawdzie w łaźni katowickiej pływalnia, jednak warunki tam panujące są fatalne. Robi się wszystko, by organizacjom obrzydzić pielęgnowanie tej gałęzi sportu. Stowarzyszenia nie mogą się doprosić o korzystanie z pływalni, a gdy po długich zachodach wreszcie pan radca raczy zezwolić na trening pływacki, to trzeba za to słono płacić.

Jak wykazują dochody z opłat za używanie pływalni, sportowcy, którzy korzystają tygodniowo zaledwie z 12 godzin – płacą więcej jak wszyscy inni obywatele katowiccy i przyjezdni, dla których pan radca zarezerwował aż 49 godzin tygodniowo. Gdzie tutaj proporcja? Sportowcy, którzy rekrutują się z młodzieży niezamożnej muszą płacić więcej na utrzymanie pływalni aniżeli ludzie starsi i mający bądź co bądź większe dochody.

Ograniczenie godzin treningu dla katowickiej młodzieży sportowej zmusza ją do szukania innych pływalń w Siemianowicach i Giszowcu, gdzie opłaty są daleko niższe. W Katowicach za godzinę pływania pobiera się 10 złotych, a w Siemianowicach i Giszowcu tylko po 3 złote za godzinę. Niestety i te pływalnie są przepełnione młodzieżą uprawiającą sport pływacki. Młodzież katowicka szuka więc sposobności uprawiania sportu pływackiego aż za granicą w Bytomiu i Gliwicach. Tam, ażeby otrzymać ulgi, nie przyznaje się do narodowości polskiej. Niektóry sportowcy germanizują się na tych pływalniach.

Z takiego obrotu rzeczy mogli być zadowoleni Niemcy, jednak w interesie Polski, nie można takich spraw tolerować.

Przede wszystkim Katowicom potrzeba nowej pływalni, ażeby potrzeby wszystkich uprawiających sport pływacki w Katowicach, mogły być zaspokojone. Dopóki nowej pływalni nie ma, należy obniżyć opłaty do wysokości opłat pobieranych w Siemianowicach i Giszowcu. Wydaje nam się, że Katowice to miasto bogatsze od Siemianowic i Giszowca. (n)

Siedem Groszy nr 13, 13 stycznia 1939 rok.

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

jeden × 3 =